Jak zdobyłem pierwszy kontrakt za $16,855 (bez firmy i doświadczenia)
Punkt startu: zero
Zacznijmy od miejsca, gdzie wtedy byłem:
- Rzuciłem etat, aby pracować nad blogiem/biznesem
- Brak przychodów. Tylko blog i dosłownie kilkadziesiąt USD z reklam
- Nikt mnie nie zna. Na Instagramie niektóre zdjęcia miały po 2 lajki
- Zero doświadczenia biznesowego
- Brak firmy
Gdy mamy już fundamenty, zobaczmy co się wydarzyło.
Etap 1: Zaczęło brakować na życie
Rzuciliśmy etat i wyjechaliśmy do Włoch. Plan był następujący: pojechać, rozkręcić bloga (IT Certification Master) i podróżować po świecie.
Wynajęliśmy dom w okolicach Arcidosso za 300 Euro miesięcznie. Cały dom. Był tylko jeden problem: nie było Internetu. Nawet mobilny nie łapał.
Natomiast to nie był największy problem. Problemem było to, że po opuszczeniu etatu nie miałem z czego żyć i nie miałem planu jak to zmienić.
Etap 2: Jakie mam zasoby?
To było mega ważne. Mam bloga. Mam trochę ruchu na tym blogu. Mam też trochę kontaktów. Robiłem wywiady z ekspertami z branży IT. Ci ludzie pracowali w dużych korporacjach i na pewno mogli mnie doprowadzić do kogoś, kto ma budżet reklamowy.
Lekcja dla Ciebie
Zrób listę tego, co masz: znajomości, blogi, social media. Te rzeczy są mega ważne w procesie budowania własnego biznesu.
Etap 3: Edukacja
Wiedziałem, że muszę się nauczyć pisać oferty. Zacząłem czytać o pisaniu ofert. Zacząłem uczyć się o pisaniu maili, którym ciężko powiedzieć NIE.
Lekcja dla Ciebie
Ucz się pisać. Zwróci się szybko.
Etap 4: Oferta
Napisałem do Ricka (z firmy Veeam). Robiłem z nim wywiad do mojego bloga. Spytałem Ricka, czy może mnie połączyć z kimś z marketingu ze swojej firmy. Rick odpisał: jasne.
Lekcja dla Ciebie
Proś ludzi o pomoc. Jak napiszesz bezpośrednio, to szansa zlania Ciebie jest duża. Jak ktoś Ciebie poleci, to szansa jest mała. Warto zapraszać na wywiady ludzi z dużych firm.
Następnie napisałem ofertę. Oferta była tak skonstruowana, że nie można było powiedzieć nie:
"Nic nie ryzykujesz i jak nie zadziała, to nie płacisz".
Ważne
Dużo osób wysyła oferty, które wymagają dużo pracy od klienta. Pierwsza oferta musi być mega prosta: "Nic nie robisz i sprawdzasz wynik".
Etap 5: Wybronienie oferty
Skończył się test i miałem 77 kliknięć w reklamę. Nie wiedziałem, czy to mało, czy dużo. Musiałem więc zagrać mądrze.
Wiedziałem, że firma Veeam bardzo lubi pracę z VMware. Załatwiłem więc w tym miesiącu wywiad ze specjalistą z firmy VMware i podczas pisania o wynikach napisałem, że ten wywiad się pojawi.
Zadziałało.
Lekcja dla Ciebie
Zawsze w podsumowaniach oferty pisz, co się wydarzyło i co planujesz w kolejnych miesiącach (co ma wpływ na klienta).
Etap 6: Domknięcie
Magiczne słowa: "Poproszę o fakturę". A ja nie mam nawet firmy.
Dosłownie parę dni po tym mailu byłem już w Suwałkach i otwierałem jednoosobową działalność gospodarczą, mając zerową wiedzę o prowadzeniu firmy.
Wiedziałem, że oferta jest gówno warta, dopóki pieniądze nie znalazły się na koncie. W przyszłości wiele razy się o tym nauczyłem.
Ta akcja zakończyła się powodzeniem i w sumie na moje konto z tego maila wpłynęło ponad $16,855.
Rozdarcie: najtrudniejsza decyzja
Każda wielka zmiana w życiu wiąże się z rozdarcie. Oto moje:
Pierwsza zmiana pracy: Pracowałem w Białymstoku. Projekty były super. Lubiłem, ale narzekałem. Postanowiłem zmienić miasto na Warszawę. Z jednej strony ekscytacja, z drugiej strony nie chciałem stracić tego, co miałem.
Pierwsze opuszczenie etatu: Walczyłem z tym miesiącami. Nie miałem innego źródła. Zarabiałem z 7000 PLN na rękę. Czułem rozdarcie. Super kariera i opcja czegoś nowego.
Drugie opuszczenie etatu: Praca w Microsoft, potem w IDC. Kilkanaście tysi na rękę. Mega kariera i mega możliwości. A z drugiej strony nieznane.
Pierwsza spółka: Kurde, mam 100% własności. Jak założę spółkę, to będę miał 70%. Chodziłem i dumałem długo.
Zamknięcie projektu: Blog IT Certification Master był od początku. Było mi żal tych godzin i historii, ale wiedziałem, że jak nie odetnę pępowiny, to będzie mi zawsze zabierać myśli.
Widzisz połączenie? Każde rozdarcie zaczynało coś nowego.
Może to tylko przypadek, ale każde rozdarcie pomagało wskoczyć na nowy poziom. Zarabiać więcej i robić ciekawsze projekty.
Boję się (i Ty też możesz)
Nie będę Ci mówił: "Nie Bój Się". Nie będę Ci mówił: "Strach jest przejściowy".
Opowiem Ci o moim ostatnim tygodniu. Mimo otwarcia nowego kursu strasznie się boję. Czego się boję?
- Boję się, że nie sprzeda się dobrze
- Boję się, że ludziom się nie spodoba
- Boję się, że decyzja się nie uda
- Boję się, że nie uda mi się otworzyć biznesu globalnie
- Boję się, że podwyższenie cen produktów się nie uda
- Boję się, że promocja nie zadziała
To niemalże cały ten tydzień i to tylko część.
Biznesy działają. Mam poduszkę finansową. Mam fajną rodzinę. Natomiast strach jest częścią każdego dnia.
"Rób codziennie jedną rzecz, która Cię przeraża".
Chyba wszystko dobre, czego szukamy, znajduje się po drugiej stronie strachu i nie ma drogi na skróty. Każda zmiana to obawa. A im więcej zmian robimy, tym obaw jest więcej.
Chcę tylko Ci przekazać, że boję się pewnie więcej niż Ty. Więc jeśli się boisz czegoś (szczególnie z biznesem lub karierą), to wiedz, że jest dobrze. I tak ma być.
Kluczowe wnioski
- Zrób listę zasobów które już masz (kontakty, blog, social media)
- Ucz się pisać oferty i maile. Zwróci się szybko
- Proś o rekomendacje zamiast pisać bezpośrednio
- Pierwsza oferta = zero ryzyka dla klienta
- W podsumowaniach pisz co planujesz (co ma wpływ na klienta)
- Oferta jest warta zero dopóki pieniądze nie są na koncie
- Rozdarcie = początek czegoś nowego
- Strach jest OK. To część każdego dnia przedsiębiorcy
Co dalej?
Przeczytaj też: 10 cech idealnego wspólnika - jak wybrać partnera biznesowego i czego unikać.