TL;DR
Pierwszy kontrakt zdobyłem bez firmy, bez doświadczenia i bez pieniędzy. Wpłynęło z niego na moje konto ponad $16 855.
Niżej opisuję sześć etapów, przez które przeszedłem. Jeżeli szukasz pierwszego klienta, możesz powtórzyć tę samą drogę.
Punkt startu: zero
Zacznijmy od miejsca, w którym wtedy byłem.
- Rzuciłem etat, żeby pracować nad blogiem i biznesem.
- Brak przychodów. Tylko blog i dosłownie kilkadziesiąt USD z reklam.
- Nikt mnie nie znał. Na Instagramie niektóre zdjęcia miały po dwa lajki.
- Zero doświadczenia biznesowego.
- Brak firmy.
Etap 1: zaczęło brakować na życie
Rzuciliśmy etat i wyjechaliśmy do Włoch. Plan był prosty. Pojechać, rozkręcić bloga IT Certification Master i podróżować po świecie.
Wynajęliśmy dom w okolicach Arcidosso za 300 euro miesięcznie. Cały dom. Był jeden problem. Nie było internetu, nawet mobilny nie łapał.
To i tak nie był największy problem. Największy był taki, że po odejściu z etatu nie miałem z czego żyć i nie miałem planu, jak to zmienić.
Etap 2: jakie mam zasoby
To było mega ważne. Mam bloga. Mam trochę ruchu na tym blogu. Mam też trochę kontaktów.
Robiłem wywiady z ekspertami z branży informatycznej. Ci ludzie pracowali w dużych firmach i mogli doprowadzić mnie do kogoś, kto ma budżet reklamowy.
Lekcja dla Ciebie: zrób listę tego, co masz. Znajomości, blog, social media. Te rzeczy są mega ważne przy budowaniu własnego biznesu.
Etap 3: nauka pisania
Wiedziałem, że muszę nauczyć się pisać oferty. Zacząłem czytać o pisaniu ofert. Zacząłem uczyć się pisania maili, którym trudno powiedzieć nie.
Lekcja dla Ciebie: ucz się pisać. Zwróci się szybko.
Etap 4: oferta
Napisałem do Ricka z firmy Veeam. Robiłem z nim wywiad na swojego bloga. Spytałem, czy może połączyć mnie z kimś z marketingu w jego firmie. Rick odpisał: jasne.
Lekcja dla Ciebie: proś ludzi o pomoc. Gdy piszesz bezpośrednio, szansa, że zostaniesz zignorowany, jest duża. Gdy ktoś Cię poleci, jest mała. Warto zapraszać na wywiady ludzi z dużych firm.
Potem napisałem ofertę. Skonstruowałem ją tak, żeby nie dało się powiedzieć nie.
"Nic nie ryzykujesz, a jak nie zadziała, to nie płacisz."
Dużo osób wysyła oferty, które wymagają od klienta dużo pracy. Pierwsza oferta musi być mega prosta: nic nie robisz i sprawdzasz wynik.
Etap 5: obrona oferty
Skończył się test i miałem 77 kliknięć w reklamę. Nie wiedziałem, czy to mało, czy dużo. Musiałem zagrać mądrze.
Wiedziałem, że firma Veeam bardzo lubi pracę z VMware. Załatwiłem więc w tym samym miesiącu wywiad ze specjalistą z VMware i przy podsumowaniu wyników napisałem, że ten wywiad się pojawi.
Zadziałało.
Lekcja dla Ciebie: w podsumowaniach zawsze pisz, co się wydarzyło i co planujesz w kolejnych miesiącach. Zwłaszcza to, co ma wpływ na klienta.
Etap 6: domknięcie
Magiczne słowa: "poproszę o fakturę". A ja nie mam nawet firmy.
Dosłownie parę dni po tym mailu byłem w Suwałkach i otwierałem jednoosobową działalność gospodarczą z zerową wiedzą o prowadzeniu firmy.
Wiedziałem, że oferta jest nic niewarta, dopóki pieniądze nie znajdą się na koncie. Potem przekonałem się o tym jeszcze wiele razy.
Ta akcja skończyła się powodzeniem. Z tego jednego maila wpłynęło na moje konto ponad $16 855.
Rozdarcie przy każdej dużej decyzji
Każda wielka zmiana w życiu wiąże się z rozdarciem. Oto moje.
Pierwsza zmiana pracy. Pracowałem w Białymstoku. Projekty były super. Lubiłem je, ale narzekałem. Postanowiłem przenieść się do Warszawy. Z jednej strony ekscytacja, z drugiej strach przed stratą tego, co mam.
Pierwsze odejście z etatu. Walczyłem z tym miesiącami. Nie miałem innego źródła dochodu. Zarabiałem około 7000 PLN na rękę. Super kariera kontra coś nowego.
Drugie odejście z etatu. Praca w Microsoft, potem w IDC. Kilkanaście tysięcy na rękę. Mega kariera i mega możliwości. Po drugiej stronie nieznane.
Pierwsza spółka. Mam 100 procent własności. Jak założę spółkę, będę miał 70 procent. Chodziłem i długo się nad tym zastanawiałem.
Zamknięcie projektu. Blog IT Certification Master był ze mną od początku. Żal mi było tych godzin i historii. Wiedziałem jednak, że dopóki nie odetnę pępowiny, będzie mi zabierał myśli.
Widzisz połączenie? Każde rozdarcie zaczynało coś nowego. Może to przypadek, ale każde z nich pomagało wskoczyć na nowy poziom.
Boję się i Ty też możesz
Nie będę Ci mówił, żebyś się nie bał. Nie będę mówił, że strach jest przejściowy.
Opowiem Ci o swoim ostatnim tygodniu. Mimo otwarcia nowego kursu strasznie się boję. Czego konkretnie?
- Że nie sprzeda się dobrze.
- Że ludziom się nie spodoba.
- Że decyzja się nie uda.
- Że nie uda mi się otworzyć biznesu globalnie.
- Że podwyższenie cen produktów się nie uda.
- Że promocja nie zadziała.
To prawie cały tydzień i tylko część listy.
Biznesy działają. Mam poduszkę finansową. Mam fajną rodzinę. Mimo to strach jest częścią każdego dnia.
"Rób codziennie jedną rzecz, która Cię przeraża." Wszystko dobre, czego szukamy, znajduje się po drugiej stronie strachu i nie ma drogi na skróty.
Chcę Ci tylko przekazać, że boję się pewnie bardziej niż Ty. Jeżeli boisz się czegoś w biznesie albo w karierze, to wiedz, że jest dobrze. I tak ma być.
Podsumowanie i lista kontrolna
Pierwszy klient nie przychodzi z reklamy ani z pięknej strony. Przychodzi z listy Twoich zasobów i z jednego dobrze napisanego maila.
- Wypisz wszystkie swoje zasoby: kontakty, treści, obserwujących, doświadczenie.
- Wybierz jedną osobę, która może polecić Cię dalej.
- Napisz ofertę, w której klient nic nie ryzykuje.
- Ustal, jak pokażesz wynik, i zapowiedz, co zrobisz w kolejnym miesiącu.
- Formalności załatwiaj dopiero wtedy, gdy klient prosi o fakturę.
Chcesz sprawdzić, na jakim etapie z AI jest Twoja firma? Zrób test poziomu AI. Dwie minuty.