Przejdź do treści
Menu

Leniwe zarządzanie: delegowanie i rekrutacja

Kluczowe wnioski

  • Jedno pytanie: co mogę zrobić, żeby tego już więcej nie robić?
  • Twoja godzina kosztuje 1000 PLN. Zadanie, które daje mniej, oddajesz komuś innemu.
  • Silna wola jest skończona. Zamiast ją zużywać, buduj systemy.
  • Zatrudniaj od razu przyszłych liderów i zejdź im z drogi.
  • Pierwszy krok: asystent na cztery godziny w tygodniu i jedno oddane zadanie.

TL;DR

Leniwe zarządzanie to nie lenistwo. To świadome delegowanie wszystkiego, co nie musi przechodzić przez Ciebie.

Zasada jest brutalna. Pieniądze przychodzą i odchodzą. Czas nie wraca.

Poniżej masz moje pytanie startowe, wycenę własnej godziny, sposób na systemy zamiast silnej woli oraz cały proces delegowania i rekrutacji.

Filozofia leniwego zarządzania

Czas może się skończyć przez chorobę albo śmierć. Każda sekunda jest warta więcej niż dowolne pieniądze.

A co można robić w tej sekundzie? Leżeć. Czytać. Spędzać czas z ludźmi. A nawet pracować.

Trik polega na czymś innym. Uniezależniasz się od czasu. Ty decydujesz, co robisz i kiedy. Nikt inny.

Możesz w każdej chwili pojechać na wakacje. Możesz w każdej chwili pójść spać i nie pytasz nikogo o pozwolenie.

Co to znaczy w praktyce

  • Konferencja, której nie organizowałem, bo robi to ktoś za mnie.
  • Nie byłem u mechanika od kilku lat, bo jeździ tam ktoś inny.
  • Ktoś sprzedaje jedną z moich firm.
  • Ktoś pracuje nad tym, żeby zdobyć inwestora.

Witaj w świecie leniwego zarządzania.

Jedno pytanie, które zmienia wszystko

Leniwe zarządzanie polega na zadaniu jednego pytania i wprowadzaniu go w życie.

Co mogę zrobić, żeby tego już więcej nie robić?

Zadanie Rozwiązanie
Chodzić na spotkania Znaleźć kogoś, kto będzie chodził za mnie
Pisać maile Znaleźć kogoś, kto będzie pisać za mnie
Szukać ludzi do pracy Znaleźć kogoś, kto zrobi to i nie będzie mnie o nic pytał
Zarządzać kontem bankowym Oddać to komuś zaufanemu

Problem nazywa się ego

To jest mega trudne, bo wymaga walki z własnym ego, czyli z przekonaniem, że inni zrobią coś gorzej od nas.

Zazwyczaj robią lepiej, tylko nasze ego tego nie zauważa.

Twoja godzina kosztuje 1000 PLN

Mam dwa triki, które Ci pomogą.

Trik 1: mały pierwszy krok

Deleguj coś, czego nie chcesz robić.

  • Wynajmij wirtualnego asystenta na cztery godziny tygodniowo.
  • Oddaj sprzątanie domu.
  • Oddaj umawianie fryzjera.
  • Oddaj ustalenie planu podróży.

Tylko nie oddawaj tego partnerowi ani partnerce. Znajdź kogoś, komu zapłacisz.

Trik 2: wyceń swoją godzinę z zapasem

Od dziś Twoja godzina kosztuje 1000 PLN. Przy każdej czynności zadajesz dwa pytania.

  1. Czy to da mi więcej niż 1000 PLN?
  2. Czy nie oddałbym tego nawet za 100 000 PLN?

Jedno tak oznacza, że dalej to robisz. Dwa razy nie oznacza, że szukasz sposobu, żeby tego nie robić.

Czego nie oddaję

  • Spaceru po łące.
  • Pisania newslettera.
  • Czasu z rodziną.

Pozwól innym robić pracę, która buduje Twój biznes albo karierę i zabiera rzeczy, których nie lubisz.

Nie wtrącaj się w nią za bardzo. Swój czas poświęć na rzeczy, w których dajesz najwięcej sobie i światu.

Silna wola jest dla przegrywających

W naszym społeczeństwie żyje mit silnej woli. Ludzie, którzy potrafią się oprzeć, uchodzą za najsilniejszych.

Prawda jest inna. Ludzie, którzy osiągają najwięcej, starają się nie używać silnej woli.

Dlaczego? Bo mamy skończoną ilość silnej woli na każdy dzień.

Jeżeli codziennie patrzysz na pączka i powtarzasz sobie, że go nie zjesz, to w drugiej części dnia podejmiesz więcej złych decyzji. Na przykład na rozmowie o pracę.

Buduj systemy zamiast polegać na woli

Masz problem z alkoholem?

W domu nie może być alkoholu. Unikasz hoteli z alkoholem. Unikasz imprez, gdzie jest alkohol.

Masz problem ze słodyczami?

W domu nie może być słodyczy. Unikasz miejsc, w których są, i nie przejeżdżasz obok nich.

Masz problem z romansami?

Unikasz spotkań sam na sam z osobami innej płci. Mówisz szefowi, że nie jeździsz w delegację we dwoje, tylko w większej grupie.

Masz problem z Netfliksem?

Usuwasz konto. Blokujesz kartę, żeby nie dało się jej podpiąć. Masz ochotę na film? Kup jeden, ale nie kupuj subskrypcji z nieograniczoną liczbą filmów.

Masz problem z social media?

Usuwasz aplikacje z telefonu. Jeżeli to za mało, usuwasz konta albo doprowadzasz do tego, żeby dany serwis Cię zablokował.

Odpuść sobie silną wolę. To nie ma sensu. Zbuduj świat, w którym całą energię przenosisz na biznes, karierę i czas z bliskimi.

Jak delegowałem dawniej

Wiele osób pyta, jak deleguję zadania. Najpierw powiem, jak wygląda mój biznes.

Jestem wspólnikiem w kilku spółkach. Dlaczego tylu? Bo lubię. Bawi mnie robienie wielu biznesów. Próbowałem skupiać się na jednym i mnie to nudziło.

Stary sposób wyglądał tak. Szukałem osób, którym mogę powierzyć małe zadania, i określałem, jak mają je wykonać.

Ta droga jest ważna na początku, ale wymaga zarządzania każdą osobą, a nawet mikrozarządzania.

Jak deleguję teraz

Stosuję zasadę lazy leadership połączoną z ryzykownym zaufaniem. Staram się zatrudniać od razu ludzi, którzy w przyszłości będą liderami.

To jest mega trudne i ryzykowne. Wyobraź sobie takie sytuacje.

  • Zatrudniasz osobę od marketingu i trzy miesiące po starcie firmy dajesz jej zarządzanie marketingiem.
  • Zatrudniasz asystenta i po trzech miesiącach ta osoba zostaje liderem tematów operacyjnych.

Przy pracownikach

  1. Zatrudniam, w czym jest dużo zgadywania.
  2. Po tygodniu widzę, czy ta osoba daje radę.
  3. Przedstawiam jej opcję kierowania działem.
  4. Staram się nie wtrącać i pomagam jej stać się liderem.

Przy wspólnikach

  1. Widzę, że ktoś może być super wspólnikiem.
  2. Proponuję dołączenie i kierowanie firmą.
  3. Oferuję wszystko, co mogę: pieniądze, udziały, decyzyjność.
  4. Staram się nie wtrącać w działania operacyjne.

Na czym polega bycie liderem

  1. Znalezienie dobrej osoby.
  2. Zaryzykowanie, bo to może być zła osoba.
  3. Zapewnienie dobrego wynagrodzenia.
  4. Zejście z drogi i zero mikrozarządzania.

Żeby była jasność, to ciężka droga. Zauważyłem jednak, że zejście z drogi odpowiednim ludziom daje dużo lepsze wyniki niż pomaganie za wszelką cenę.

Trzeba zaakceptować, że mamy jakieś umiejętności, ale nie jesteśmy najlepsi na świecie.

Proces rekrutacji w ośmiu krokach

Nasz proces rekrutacyjny działa całkiem dobrze. Jak mówi Gary Vee, zatrudnianie to zgadywanie, a zwalnianie to 100 procent wiedzy.

Nasz proces różni się od innych, bo nie mamy biura, pracujemy asynchronicznie i często zatrudniamy do ról, których nikt wcześniej nie robił.

Krok 1: ogłoszenie

Nie zawsze mamy opisaną ofertę. Ogłaszam głównie na Instagramie, bo tam mam najlepsze zgłoszenia.

Warto rozwijać markę osobistą głównie po to, żeby rekrutować. Opowiadam o swoich firmach, ludzie zgłaszają się sami albo polecają znajomych. Koszt zero.

Krok 2: jeden długi mail

Na każdą pozycję wysyłam jednego maila. Jest długi i ma zadania. Cztery zadania, które pokazują, że dana osoba zna się na swojej robocie.

Piąte zadanie jest rozbrajające: podaj swoje wymagania finansowe. Skuteczność jest bliska 100 procent. Ludzie podają oczekiwania, więc łatwiej dobrać dalszą część procesu.

Krok 3: oddanie oceny odpowiedzi

Zgłasza się na przykład 30 osób. Oddaję odpowiedzi osobie, która potrafi je ocenić. Jej zadaniem jest ocena każdej odpowiedzi w skali od 1 do 10 albo od 1 do 20.

Suma pokazuje najlepszych. Wybieram od 5 do 10 osób.

Krok 4: analiza

Jeżeli rekrutuję ja, sprawdzam odpowiedzi tych 5 do 10 osób. Odrzucam kolejne 3 do 5. Do końcowej fazy dochodzi od 5 do 8 osób.

Krok 5: kalendarz

Wysyłam link do Calendly, żeby wszyscy sami zarezerwowali czas. Biorę tyle czasu, ile jest osób razy 30 minut.

Na przykład daję okno od 9:00 do 13:00 tego samego dnia. Calendly integruje się z Zoomem, więc zapraszanie jest proste.

Krok 6: pytania

Przygotowuję pytania o to, jak ludzie myślą i jakie mają priorytety.

  • Dlaczego do nas?
  • Gdzie chcą być za trzy lata, gdyby wszystko poszło dobrze?
  • Czego chcą się nauczyć?

Krok 7: wybieram trzy osoby

Po rozmowach wybieram trzy najlepsze osoby i robię ostatnią analizę.

Krok 8: wysyłam maile

Piszę do wszystkich osób, dlaczego się nie dostały.

Do wybranej osoby piszę gratulacje. To święto dla obu stron. Pogratuluj sobie i tej osobie, bo przeszła Twój proces.

Trzy ścieżki, gdybym startował od zera

Myślałem ostatnio o takiej sytuacji. Wszystko znika. Zaczynam od zera. Co zrobiłbym dzisiaj?

Opcja 1: sam, bez pracowników

Zakładam, że nie zatrudniam nikogo. Budowałbym małe produkty i opisywał całą drogę w social media, budując przy okazji grupę odbiorców.

Skupiłbym się na modelu Pietera Levelsa: trendy z Exploding Topics i prosty produkt online, czyli kurs, dokument albo narzędzie.

Wybrałbym tematy, które mnie interesują i mogą żyć w większym ekosystemie. Na start jednak coś prostego, czyli produkt do sprzedaży przez jeden link.

Opcja 2: usługi, mailing dla firm

Gdybym szedł w usługi, wybrałbym mailing dla innych firm.

Dalej uważam, że mało osób robi to dobrze. Model zarabiania da się tu fajnie ułożyć: stała kwota co miesiąc i bonus od wyniku.

Budowanie takich biznesów jest proste, bo dużo rzeczy się powtarza: szablony i automatyzacje.

Skupiłbym się na małej niszy na rynku globalnym, na przykład na mailingu dla firm zajmujących się długowiecznością.

Opcja 3: usługi dla dużych firm

Skupiałbym się na rozwiązaniach od początku do końca: od wymyślenia modelu biznesowego, przez wdrożenie, aż po promocję i całą otoczkę.

Zostawiałbym swojej firmie od 10 do 25 procent udziału w projekcie, żeby zarobić więcej, gdy projekt odniesie sukces.

Dlaczego nie od razu duży produkt albo startup? Wymaga to dużo pracy, kapitału i czasu.

Na początku wolałbym mieć prosty produkt albo prostą usługę, która daje gotówkę co miesiąc. Z czasem myślałbym o czymś większym.

Podsumowanie i lista kontrolna

Leniwe zarządzanie i delegowanie to jedna umiejętność. Uczysz się jej na małych rzeczach, a potem przenosisz na całą firmę.

  • Wypisz pięć czynności z tego tygodnia, które powtarzasz.
  • Przy każdej zadaj pytanie o 1000 PLN i o 100 000 PLN.
  • Oddaj w tym miesiącu jedną z nich komuś, komu zapłacisz.
  • Zamiast liczyć na silną wolę, usuń pokusę ze swojego otoczenia.
  • Przy następnej rekrutacji szukaj przyszłego lidera, nie wykonawcy.
  • Po zatrudnieniu zejdź z drogi i nie wtrącaj się w szczegóły.

Chcesz sprawdzić, na jakim etapie z AI jest Twoja firma? Zrób test poziomu AI. Dwie minuty.

Mirek Burnejko

Mirek Burnejko

Przedsiębiorca AI First, były Cloud Solutions Architect w Microsoft, twórca AI Biznes Lab. Ma ponad 8 lat doświadczenia w budowaniu i skalowaniu firm oraz 3 exity. W AI Biznes Lab pokazuje przedsiębiorcom, jak mały zespół i dobrze zaprojektowane AI mogą dać firmie dźwignię większego zespołu.

100% DARMOWE

Sprawdź swój poziom AI

8 pytań + 2 minuty + 10 poziomów

Wynik zobaczysz od razu na ekranie

Sprawdzam swój poziom