TL;DR
Biznes od zera zaczynam od pieniędzy, nie od marki. Dzień pierwszy to 50 maili do firm, a nie strona i social media.
Po 30 dniach realny cel to 10 do 20 tysięcy PLN na koncie i jedna osoba do pomocy. Marki nie ogłaszam słowami, buduję ją czynami.
Co bym zrobił, zaczynając dziś od zera
Ktoś mnie kiedyś zapytał wprost: co zrobiłbyś, gdybyś teraz musiał zaczynać wszystko od zera?
Zero kontaktów, zero obserwujących w social media, brak pracy. Żeby nie było aż tak źle, powiedzmy tysiąc złotych w kieszeni na start.
Ten tysiąc raczej nie byłby potrzebny, ale rozłóżmy to na części pierwsze.
Jedno zastrzeżenie
Mam pewną postawę i wiedzę, które umiem zamienić w biznes w dowolnej niszy. To trochę zaburza analizę. Ale sam schemat jest uniwersalny.
Założenia: daję sobie 30 dni
To zabawa umysłowa z jednym twardym terminem. Trzydzieści dni.
Pytanie na start brzmi tak. Co mogę dowieźć w tym tygodniu i co pozwoli mi zarobić pieniądze na start?
Zdecydowanie wybrałbym coś związanego z pisaniem i mailami. Najpewniej pisanie maili sprzedażowych.
Dlaczego akurat to? Bo tę umiejętność zamieniam w pieniądze od razu.
Plan na 30 dni
Dzień 0: szybki wybór
Wybieram usługę, którą dostarczę od razu. Nie zastanawiam się tygodniami. Biorę to, co umiem i co ktoś zechce kupić.
Dzień 1: sprzedaż do 50 firm
Znajduję adresy do 50 firm i od rana piszę do nich szablonem o współpracy.
- Mało o mnie, bo i tak mnie nie znają.
- Dużo o problemie klienta.
- Konkret, ile mogą zarobić, pracując ze mną.
Dzień 2: oferty
Moim celem są pieniądze na koncie. Nie robię social media. Nie robię strony.
Przygotowuję oferty dla osób, które zgodziły się je zobaczyć. Oferta jest mocno korzystna dla klienta. Biorę część pieniędzy z góry i procent od tego, co klientowi zarobię.
Dni 3 do 5: zamykanie umów
Pracuję jak lew, żeby zamknąć umowy i doprowadzić do pierwszych przelewów.
Dni 6 do 15: praca z klientami
Spływają pierwsze pieniądze i zaczynam robotę. Idę po szybkie zwycięstwa, zanim wdrożę większe strategie.
Klienci muszą zobaczyć moją pracę. Ja potrzebuję pierwszych efektów, żeby pokazać je światu.
Dni 16 do 19: praca i kolejna lista
Pracuję z klientami i piszę do kolejnych 50 firm. Buduję lejek sprzedaży.
Mam już pierwsze wyniki do pokazania, więc moja marka rośnie sama.
Dni 20 do 30: pierwsza osoba do pomocy
Mam dużo pracy szablonowej i mailowej. Zatrudniam osobę do pomocy, bo już mam za co.
Efekt po 30 dniach
Na tym etapie mam najpewniej trzy rzeczy.
- 10 do 20 tysięcy PLN na koncie.
- Jedną osobę w zespole na parę godzin tygodniowo.
- Zero strony, zero nazwy firmy, zero social media.
Buduję to, co daje przepływ gotówki. Gdy gotówka jest, mogę wdrażać ciekawsze modele biznesowe.
Nie ogłaszam swojej marki słowami. Buduję swoją markę czynami.
Co dziś przyspieszyłbym z AI
Ten plan powstał bez AI. Dziś skróciłbym nim pierwsze dni.
- Lista 50 firm z jednej branży wraz z powodem, dla którego akurat one.
- Szablon maila w mojej odmianie i 50 wersji dopasowanych do każdej firmy.
- Szkielet oferty z podziałem na część z góry i procent od wyniku.
- Podsumowanie odmów po pierwszym tygodniu, żeby poprawić przekaz.
Sprzedaż dalej robię sam. AI skraca przygotowanie, nie rozmowę z klientem.
Pogoń za przeżyciem
Ktoś mnie kiedyś zapytał, jak to jest przekroczyć punkt, w którym każdy dzień to walka o przetrwanie firmy i strach, że stracisz wszystko.
Moja odpowiedź może Cię zaskoczyć. Zmiana jest minimalna.
Nie jest tak, że obudziłem się pewnego dnia i miałem na koncie miliony. Proces dochodzenia do tego miejsca zaczął się lata wcześniej.
Nie miałem bogatych rodziców. Nie miałem szczęśliwego trafu. Mój biznes rósł powoli.
Co się naprawdę zmieniło
Zmieniła się pewność siebie. Kiedyś dużo zgadywałem i dużo zakładałem. Teraz mało zgaduję i dużo wiem.
Wiem, że jestem w stanie zarobić w dowolnej branży, gdybym musiał. A ponieważ nie muszę, biorę ciekawsze i bardziej ryzykowne tematy.
Gdybym był na początku drogi, nie budowałbym trudnych projektów. Zacząłbym od dużo łatwiejszego biznesu.
Mojej wiary w siebie nie budują zera na koncie, tylko wiedza, że sobie poradzę. Cokolwiek by się działo.
To działa jak ultramaraton
Nie stajesz na starcie i po prostu nie przebiegasz stu kilometrów. Przygotowujesz się latami i przebiegnięcie ultramaratonu staje się dla Ciebie naturalne.
Dobiegasz do mety. Jest chwila ekscytacji, ale nie o metę tu chodzi.
Chodzi o to, żeby móc biegać dalej, wiedzieć, że dasz radę, i porwać się na coś trudniejszego.
Podsumowanie i pierwszy ruch
Restart od zera nie zaczyna się od pomysłu na markę. Zaczyna się od pierwszego przelewu.
- Wybierz jedną usługę, którą dowieziesz w tym tygodniu.
- Zbierz 50 firm i napisz do nich jutro rano.
- Ofertę wyślij tylko tym, którzy chcą ją zobaczyć.
- Pierwsze wyniki pokaż światu, zanim zbudujesz stronę.
- Pierwszą osobę do pomocy zatrudnij z pierwszych pieniędzy.
Najpierw gotówka, potem marka. Nie odwrotnie.